ownlog.com_______________________//autumn'03 ___//mój ownlog
Link :: 08.11.2008 :: 22:28
Odnalazłam na nowo swoje szczęście, jest w smaku kardamonu, mandarynki, imbiru, w trawie cytrynowej, w płatkach róży, w Twoim dotyku, każdy dzień ma inny smak, każde słowo budzi oddech, domyślam się wielu rzeczy, śmieję się z samej siebie i wiem, że nikt i nic nie będzie w stanie mi tego zabrać. Odnalazłam spokój, wiesz? Odnalazłam siebie.
Komentuj (0)


Link :: 14.08.2008 :: 22:22
Nieprzyjemny ryk silnika, wszystko jeszcze przede mną, dotyk Twojego policzka sprzed tygodnia nie schodzi mi z twarzy, zapach miasta nad tysiącem rzek pobudza wyobraźnię, umiem tylko podkreślać talię i cieszyć się z tego, że mimo Twojego nagłego szczęścia wciąż potrafię być szczęśliwa.
Komentuj (0)


Link :: 13.07.2008 :: 17:03
Słyszeć Cię to za dużo.
Komentuj (0)


Link :: 21.06.2008 :: 21:42
Dlaczego mnie tam nie ma..
Komentuj (0)


Link :: 14.06.2008 :: 17:05
Gubię się w hipotezach i estymatorach, w kanwie obrazu, we wstęgach wahań, w sile ciężkości, w Twoich ramionach, w głosie ulicy, w ciszy przed burzą trochę zaspałam, brak czasu na sens.
Komentuj (0)


Link :: 23.04.2008 :: 20:00
Świat się wczoraj nie zatrzymał, pędzi coraz szybciej.
Komentuj (0)


Link :: 30.03.2008 :: 21:43
Jest inaczej od pięciu dni, bardzo inaczej od dni trzech, wlewasz we mnie łyżeczkami swoje przeciwieństwa, smarujesz mi skórę odrobiną szczęścia, nie potrafisz, poza sobą, mi niczego dać, a to mało, mało, kulę się w swoim zniechęceniu i nie umiem patrzeć w słońce tak, jak dawniej.
Komentuj (0)


Link :: 01.03.2008 :: 21:22
Nie potrafię pisać, naprawdę, jest ciężko i ciężej jeszcze nie było, zaległe lekarskie doświadczenia, te studia mnie wykończą, szukam rozmowy i zgubionej piosenki, nie mogę na Ciebie patrzeć.
Komentuj (2)


Link :: 19.01.2008 :: 20:43
Uwielbiam budzić Cię, całując kark, zaspane policzki, rozgrzane głębokim snem powieki. Mruczący uśmiech przyklejasz mi do obojczyka, nie potrafię przestać kochać Cię jeszcze mocniej i mocniej każdego zbyt krótkiego dnia spędzonego myślami na Twoich stabilnych jak noc kolanach.
Komentuj (0)


Link :: 13.12.2007 :: 20:28
Usta ranią się o mróz, o zimne dłonie, cztery ściany, niepowodzenia, nieszczęśliwe zbiegi okoliczności tną uśmiech na setne części torusa, a słońce ciągnie za sobą zgrabne, ciężkie jak kawa biodra. W przynoszące pecha dni nie wierzę w chęci, poszłam w złą stronę, wolę Ciebie od czasu, siebie od jutra, nas, odkąd wiatr nie wieje w przemarznięte plecy, wypracowane, niegojące się sny nie przestają świecić za dnia. Mieszkanie w kręgu zrezygnowania, spełnienie, które nigdy się nie spełnia, wszystko przez analogię do spóźnionego lepiej.
Komentuj (0)


[Księga gości]

link1
link2
link3

ownlog.com
fotolog.pl

2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty